iphonowygigant

Apple a Samsung - czy ich walka się opłaca?

Wszyscy dobrze wiemy, że Apple i Samsung toczą ze sobą odwieczną walkę na patenty. Amerykanie zarzucają Koreańczykom podbieranie pomysłów, a ci nie pozostają dłużni. Jakiś czas temu zakończyła się już druga sprawa sądowa między tymi dwoma firmami. Oficjalnie wygrało Apple. Ale czy na pewno?
Oczywiście to pytanie nie ma wyrażać wątpliwości co do samej decyzji sędziego. Myślę raczej o innym zwycięstwie Apple. O tym czy firma Tima Cooka osiągnęła to, co tak naprawdę chciała osiągnąć. Tu sprawa wygląda już nieco inaczej.
Ostatnio bardzo potrzebna mi była szybka do iPhone 4s - twardo przetrząsałem sieć w jej poszukiwaniu. W trakcie tej czynności natrafiłem na dość ciekawy tekst, który prezentował sprawę Apple kontra Samsung/Google z obiektywnego punktu widzenia. Bardzo mi się spodobał, dlatego pewne przemyślenia chciałbym wam tu zaprezentować. Zacznijmy od tego, że zarówno Apple oskarżył Samsunga o wykorzystanie ich patentów, jak i Samsung Apple o ich. O jakie patenty konkretnie chodzi? Szczerze przyznam, że moim zdaniem jest to najmniej istotna rzecz w całej sprawie. Jest ich tyle, że można się po prostu pogubić. I lepiej to w tekście ominąć. Tak też zrobię. Firma prowadzona dziś przez Tima Cooka zażądała od Koreańczyków aż 2,2 mld dolarów odszkodowania, natomiast Samsung wniósł wniosek o 6 mln dolarów. Żaden z brandów nie dostał tego, co chciał. Gigantowi z Cupertino przyznano 119,6 mln dolarów, a Samsungowi 158 tys. dolarów. Można powiedzieć, że sprawa zakończyła się zwycięstwem Apple, ale tak naprawdę kwota, którą marka otrzymała jest nikła. To niecałe 10% tego, o co walczyli. Oznacza to, że do całego procesu Tim Cook jeszcze dopłaci. Największymi zwycięzcami w tej sprawie są prawnicy, którzy na pewno sporo na niej zarobili. Natomiast Apple raczej nie. Poza tym, pamiętajmy, że głównym celem Apple w tym całym zamieszaniu było zatrzymanie Androida. A to raczej jest już niemożliwe.